Polacy w Serie A2: Kapica błyszczy w Fano, solidni Fornal i Ernastowicz
Polacy na parkietach Serie A2: solidne występy, ale mieszane wyniki drużyn
W środowy wieczór rozegrano kolejne spotkania włoskiej Serie A2, w których na parkiecie nie zabrakło polskich akcentów. Choć indywidualnie biało-czerwoni pokazali się z dobrej strony, ich zespoły zanotowały odmienne rezultaty.
Ravenna – Pordenone 3:0
Zespół z Pordenone, w którym występuje Marcin Ernastowicz, musiał uznać wyższość Ravenny, przegrywając w trzech setach (22:25, 18:25, 33:35). Najbardziej wyrównana była trzecia partia, zakończona dopiero na przewagi.
Ernastowicz był jednym z aktywniejszych zawodników swojej drużyny:
- 15 punktów
- 13/30 w ataku (43%)
- 1 punkt blokiem, 1 asem serwisowym
Choć skuteczność w ataku była przyzwoita, problemy pojawiły się w przyjęciu (tylko 15% pozytywnego), co utrudniało drużynie budowanie akcji. Pordenone nie było w stanie przeciwstawić się dobrze dysponowanym rywalom, szczególnie w końcówkach setów.
Virtus Fano – Macerata 2:3
Znacznie więcej emocji dostarczył mecz w Fano, gdzie Virtus Fano przegrało po tie-breaku z Maceratą (17:25, 25:22, 36:34, 17:25, 8:15).
W drużynie gospodarzy wystąpiło dwóch Polaków:
Jan Fornal
Jeden z liderów zespołu:
- 15 punktów
- 12/24 w ataku (50%)
- 2 punkty blokiem
- solidne przyjęcie (45% pozytywnego)
Fornal był ważnym ogniwem ofensywy i trzymał wysoki poziom skuteczności, szczególnie w długim, wyczerpującym trzecim secie.
Remigiusz Kapica
Dla Kapicy był to drugi występ po transferze – i trzeba przyznać, że zaprezentował się bardzo obiecująco:
- 21 punktów (najwięcej w zespole)
- 17/41 w ataku (41%)
- 2 asy serwisowe, 2 bloki
Kapica wziął na siebie duży ciężar gry ofensywnej i był kluczową postacią w wygranym przez Fano trzecim secie (36:34). Widać, że szybko odnajduje się w nowym zespole.
Podsumowanie
Polscy zawodnicy byli wyraźnymi punktami swoich drużyn w tej kolejce Serie A2. Kapica potwierdził, że może być liderem Virtus Fano, Fornal utrzymuje równy poziom, a Ernastowicz mimo porażki pokazał solidną dyspozycję ofensywną.
Zabrakło jednak przełożenia indywidualnych występów na wyniki zespołowe – tylko Fano było blisko zwycięstwa, ulegając dopiero po tie-breaku.