Tomasz Fornal bez porażki w Lidze Mistrzów. Ziraat Ankara nie do zatrzymania w grupie A
Ziraat Ankara perfekcyjny, Fornal na swoim poziomie
Ziraat Bankkart Ankara kontynuuje znakomitą serię w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Turecki zespół po raz drugi w tej edycji pewnie ograł ACH Volley Lublana, tym razem przed własną publicznością, zwyciężając 3:0 (25:21, 25:21, 25:20). Było to czwarte z rzędu zwycięstwo Ziraatu w grupie A, który jako jedyna drużyna w stawce pozostaje niepokonana.
Jednym z ważnych elementów układanki był Tomasz Fornal. Reprezentant Polski dołożył cztery punkty w pierwszym secie (as serwisowy i punktowy blok), a do tego zanotował 50% pozytywnego przyjęcia, stabilizując grę zespołu w elementach przyjęcia i przejścia do ataku. Choć nie był pierwszoplanową postacią w ofensywie, jego wszechstronność i regularność idealnie wpisywały się w dominujący styl gry Ziraatu.
Kontrola od początku do końca
Spotkanie długo było wyrównane tylko w początkowych fragmentach. W pierwszym secie gospodarze przyspieszyli przy stanie 8:7, budując bezpieczną przewagę, której nie oddali do końca. W drugiej partii ACH Lublana próbowała przejąć inicjatywę, prowadząc nawet 19:17, jednak mocna zagrywka Nimira Abdel-Aziza oraz szczelny blok pozwoliły Ziraatowi całkowicie odwrócić losy seta.
Trzecia odsłona była już pokazem siły lidera grupy A – Ankara od początku narzuciła swoje tempo, kontrolując przebieg meczu aż do końcowej piłki. MVP spotkania został Nimir Abdel-Aziz, autor 16 punktów, ale cały zespół funkcjonował jak dobrze naoliwiona maszyna.
Tabela mówi wszystko – Ziraat bez porażki
Po czterech kolejkach sytuacja w grupie A jest bardzo klarowna. Ziraat Bankkart Ankara prowadzi z kompletem zwycięstw i bilansem setów 12:1, mając na koncie 12 punktów. Druga w tabeli Trentino traci już sześć „oczek”, a ACH Lublana i Tours wyraźnie odstają od lidera.
Dla Tomasza Fornala to kolejny krok w budowaniu swojej pozycji w jednym z najmocniejszych zespołów tej edycji Ligi Mistrzów. Bez porażki, z coraz większym zaufaniem trenera i realną szansą na walkę o najwyższe cele – zarówno drużynowe, jak i indywidualne. Jeśli Ziraat utrzyma obecną formę, turecko-polski akcent może być jednym z symboli tej edycji Champions League CEV.